NAGRODA
IM. DR. KRZYSZTOFA KANIGOWSKIEGO

PRZYZNAWANA OD 2010 ROKU LEKARZOM Z PODLASIA PRZEZ RODZINĘ I PRZYJACIÓŁ PATRONA NAGRODY

Rozmowa z Ewą Kanigowską–Gedroyć

Nassim Chikh – redaktor strony www.doktorkanigowski.pl: Nie obawia się Pani, że pomysł fundowania Nagrody im. dr. Krzysztofa Kanigowskiego zostanie potraktowany jako wyrażenie osobistych emocji i ambicji, swego rodzaju publiczna ekspresja żalu po stracie Ojca?

Ewa Kanigowska–Gedroyć: Niech każdy, kto znał mojego Ojca, osądzi, jakim był lekarzem i człowiekiem. Nasze przedsięwzięcie nie jest łatwe, bowiem wkracza w sferę wartości. I być może niektórzy mogą poczuć się zaskoczeni. Ja jestem przekonana, że wartości, do których w praktyce odwoływał się mój Ojciec, mogą być wzorem do naśladowania. Ponadto nie ja sama, i nie tylko moja rodzina, organizujemy to przedsięwzięcie, wśród założycieli Funduszu Nagrody są lekarze, przyjaciele Ojca oraz osoby spoza świata medycznego. W sumie kilkadziesiąt osób. To oznacza, że moje spojrzenie nie jest subiektywne.

Jaki cel ma spełnić Nagroda im. dr. Krzysztofa Kanigowskiego?

Otóż, wbrew obawom nie ma to być „budowanie kapliczki” Ojca w sferze publicznej. Myślę, że on sam nie życzyłby sobie takiego działania (zawsze śmieszyły go różne celebracje „ku czci i pamięci” i stronił od takich imprez). Naszym celem jest próba zwrócenia uwagi na to, co w pracy lekarza jest najważniejsze. Czyli: skuteczna terapia oraz etyczne zachowania wobec pacjentów i ich rodzin. Pamiętanie, że zawód lekarza jest związany z pełnieniem misji, że leczy się człowieka, nie tylko chorobę. Że bycie lekarzem nie oznacza przepisywania pigułek czy sprawowania funkcji. Leczenie ludzi to zajęcie szczególne. W żadnym innym zawodzie nie wkracza się tak głęboko w najintymniejsze sfery człowieka. W żadnym też innym zawodzie nie powstaje tak głęboka i wszechstronna relacja pomiędzy ludźmi. To jest wielkie, odrębne zagadnienie w procesie terapii medycznej. Dopiero teraz zaczyna się o tym mówić. Są organizowane pierwsze szkolenia dla lekarzy, dotyczące tej kwestii.

Sądzi Pani, że obecnie lekarze nie posługują się takimi kryteriami?

Mam wrażenie, że wielu lekarzy przeżywa szok, spowodowany między innymi gwałtownymi zmianami w wielu dziedzinach lecznictwa oraz przemianami społecznymi i ekonomicznymi. Wielu jest pogubionych, nie wie, co jest właściwe, co nie. Nasza Nagroda nie jest skierowana przeciwko komukolwiek. Jej sens jest pozytywny. Ona ma po prostu przypomnieć to, co jest ważne w leczeniu ludzi.

Kto może zgłaszać lekarzy, kandydatów do Nagrody?

Wszyscy – jeśli uznają, że lekarz, jego lekarz, na to zasługuje. Jest to oczywiście okazja dla pacjentów, by – poprzez zgłoszenie lekarza do Nagrody – wyrazili mu swoją wdzięczność, jeśli poczują taką potrzebę.

Kto będzie decydował o przyznaniu Nagrody?

Kapituła Nagrody, składająca się z ośmiu osób, pochodzących z grona fundatorów–założycieli Nagrody oraz z przedstawiciela Fundacji „Nie biorę, chcę normalnie zarabiać”, która zaoferowała nam pomoc formalną i prawną. I wielkie wparcie dla idei Nagrody.

Nie obawiacie się Państwo oceniania praktyki medycznej lekarzy?

Nie mamy zamiaru oceniać praktyki medycznej. Praktyka medyczna powinna być skuteczna, i tyle. Chcemy wskazać lekarzy, którzy dobrze leczą, budują etos zawodu, są autentycznie szanowani i są wzorami do naśladowania. Zawód lekarza, obok paru jeszcze innych zawodów zaufania publicznego, wymaga takiego potraktowania.

Jak zgromadzicie środki na Nagrodę?

O to musimy zatroszczyć się my sami, założyciele Funduszu Nagrody. Ponadto spodziewam się, że inne osoby, którym mój Ojciec był bliski, wesprą nasze przedsięwzięcie. Ojciec miał wielu przyjaciół, starszych i młodych, świetnie się z nimi czuł, bardzo ich lubił. Ludzie – to był najważniejszy żywioł mojego Ojca…

Nagroda im. dr. Krzysztofa Kanigowskiego to…

… to przede wszystkim sposób wyróżnienia i podziękowania lekarzom za wybitną postawę etyczną oraz zawodową; a w sferze materialnej – to nagroda pieniężna, a także statuetka wykonana przez artystkę rzeźbiarkę oraz dyplom.

Co to znaczy, że fundatorzy Nagrody są przedstawicielami Rodzin Założycielskich?

To znaczy, że ideę powołania Nagrody wspierają całe rodziny, często wielopokoleniowe, których członkowie znali mojego Ojca. Oznacza to także, że znacznie większa grupa ludzi działa na rzecz Nagrody, a fundatorzy mogą poprosić ich o wsparcie. Chcieliśmy także stworzyć mechanizm gwarantujący wieloletnie działanie, żeby idea Nagrody była żywa w kolejnych pokoleniach. Musimy pamiętać, że wartość i skuteczność tego typu przedsięwzięć mierzy się dziesięcioleciami.

Kiedy poznamy pierwszego laureata Nagrody im. dr. Krzysztofa Kanigowskiego?

Nastąpi to 11 kwietnia 2010 roku, w dniu urodzin mojego Ojca lub w najbliższą sobotę, przypadającą po tej dacie.